Od ponad 20 lat, gdy rozmawia się o lokalnych zespołach, wciąż przewijają się te same nazwiska. Cały czas to ci sami ludzie, tylko że w nowych konfiguracjach. Jedni zmieniają składy, inni przekształcają projekty X w projekty Y. Scena jako tako żyje, ale twarze pozostają znajome.
Dlatego tym bardziej cieszy, gdy trafia się ktoś, kto wyłamuje się z tego schematu.
Zespół, z którym tym razem miałem okazję porozmawiać, zdecydowanie do takich należy. I bardzo dobrze, bo ile można oglądać te same mordeczki w różnych odsłonach (co nie, Szkiełko? 😉).
Dziś do rozmowy zaprosiłem bardzo młodą ekipę, która mimo krótkiego stażu zdążyła już zaznaczyć swoją obecność na płockiej scenie. Rustborn, bo o nich mowa, stawia pierwsze kroki koncertowe póki co głównie w lokalnym, dobrze znanym środowisku. Ci, którzy widzieli ich na żywo, ogólnie wypowiadają się w samych superlatywach.
Dlatego jeśli jeszcze ich nie znacie, najwyższy czas nadrobić zaległości. Płocka młodzież potrafi bowiem nie tylko złapać za instrumenty, ale też konkretnie przyłożyć w struny (również głosowe) i solidnie uderzyć w basy i bębny.
Zapraszam Was do rozmowy z zespołem RUSTBORNE

Cześć Wam! Na początek pytanie na rozgrzewkę dotyczące nazwy Waszego zespołu.
„Rustborne” w tłumaczeniu z języka angielskiego oznacza „rdzę”. Rozumiem, że nie jest to nazwa przypadkowa, ale zapewne odnosi się do kierunku i stylu muzycznego, który obraliście — brudnych, fuzzowych gitarowych dźwięków, okraszonych mocnym, chropowatym wokalem.
Czy moja interpretacja jest właściwa? Napiszcie proszę, jaka jest geneza tej nazwy i co Wam przyświecało, nadając ją zespołowi.
Kuba: Cześć, dzięki za zaproszenie. Twoja interpretacja jest na wpół właściwa, bo brudne gitarowe dźwięki i chrapowaty wokal można podpisać pod naszą nazwę. Jednak „Rust” w naszej nazwie opisuje miejsce z którego pochodzimy i w którym powstał sam zespół.
Jak zaczęła się Wasza przygoda z muzykowaniem? Czy graliście wcześniej w jakichś zespołach lub projektach muzycznych, zanim powstał Rustborne?
Wiktoria: Śpiewam od powiedzmy 4 klasy podstawówki, ale śpiew przewijał się już o wiele wcześniej. Byłam za dzieciaka w różnych chórkach, a nawet w amatorskim zespole ludowym gdzieś w połowie podstawówki.
Kuba: U mnie historia jest bardzo prosta bo zaczęło się od zespołu Ghost, potem leciały cięższe brzmienia pokroju Megadeth, Pantera i to głównie oni mnie zainspirowali do kupna gitary.
Bagieta: Zacząłem grać na perkusji jakieś 6-7 lat temu. Totalnie z nudów zapisałem się na lekcje a potem jakoś poszło. Po długiej przerwie niegrania doszliśmy w kilkoma ziomkami do wniosku że założymy zespół coverowy, który się rozpadł, a potem głównie przez Kacerkę znalazłem się w Rustborne.
Wiktor: W 2022 roku zajarałem się zespołami w ogóle ze sobą niezwiązanymi brzmieniowo – Nirvaną, The Smiths, Cannibal Corpse, Iron Maiden i trochę sceną black metalu. Wtedy pojawił się pomysł z graniem na gitarze, którą miałem od zaraz tak naprawdę, bo rozmowę z moją mamą, w której gadaliśmy o jej kupnie podsłuchał mój starszy brat, który zaraz po rozmowie chciał mi sprzedać swoją.
Kacerka: Od podstawówki chciałem grać na gitarze i nigdy nie mogłem się do tego zebrać, aż w końcu razem z Bagietą i 2 innymi osobami z naszego miasta założyliśmy zespół coverowy, w którym graliśmy przez rok. Przestaliśmy grać przez brak chęci basisty i drugiej gitary. W styczniu 2025 na studniówce poznałem Wiktora i Wiktorię. Opowiedzieliśmy sobie o swoich muzycznych zainteresowaniach i następnego tygodnia Wiktor zadzwonił do mnie z pytaniem czy nie chce przesiąść się na bas i dołączyć do nich.
Jak wygląda Wasz proces komponowania utworów? Przynosicie na próby jakieś szkice, czy raczej działacie spontanicznie i pomysły rodzą się na miejscu?
Wiktoria: Totalny spontan, raz ktoś przychodzi z jakąś partią gitary albo freestyle na próbie i z tego dalej tworzy się reszta
Istniejecie już jakiś czas, ale póki co nie doczekaliśmy się od Was żadnego oficjalnego materiału, nawet demówki (poza utworami publikowanymi w mediach społecznościowych w formie wideo).
Czy macie w planach profesjonalne nagrania? A może już nad nimi pracujecie?
Wiktor: Pojawiły się ostatnio na naszym youtubie’e trzy utwory w wersji live (od odsłuchu pod wywiadem), które niedługo będą do odsłuchania na Spotify.
Co do tematu EP’ki dalej są problemy ze studiem, a dokładnie z finansami na nie.
Jak narazie nagrywamy ją u Bagiety na chacie na amatorskim sprzęcie i ciężko idzie nam to wszystko ogarnąć by brzmiało to tak jak chcemy.
Słuchając Waszej muzyki, mam skojarzenia z „gitarowymi” latami 90. Czy to właśnie ten okres w historii muzyki jest Wam najbliższy? Jakie są Wasze ulubione zespoły?
Wiktor: Końcówka lat 80 i tak przez całe lata 90. Każdy u nas inspiruje się tak naprawdę kimś innym. Ja czerpię inspirację od The Smashing Pumpkins, Kuba za to od Alice In Chains, a Wiktoria od Jessicki Addams z zespołu Jack Off Jill i częściowo Laynem Stayley też z AIC.

Pytanie do Wiktorii, która z tego co mi wiadomo odpowiada za teksty w zespole.
Z Twoich tekstów wyłania się obraz osoby samodzielnej, świadomej i niezależnej, niechcącej podlegać niczyjej kontroli. Twój protest wydaje się formą sprzeciwu wobec narzucanych norm i zasad.
Jak odbierasz to, co dzieje się obecnie w szeroko pojętej kulturze społecznej, gdzie coraz częściej do głosu dochodzą środowiska ograniczające indywidualizm i niezależne myślenie? Czy w Waszym otoczeniu jest to zauważalne i w jakiś sposób to odczuwacie?
Wiktoria: Jeżeli dobrze rozumiem pytanie, to jestem wku*wiona próbami ujednolicania nas w dzisiejszych czasach. Mamy niby wolność, bo przecież każdy może gadać i robić co chce, ale zaraz pojawia się presja żeby myśleć i wyglądać w dany sposób, bo przecież to „za bardzo wulgarne”. Jeśli nie wpisujesz się w te ramy to albo jesteś wykluczany, albo wyśmiewany.
Część moich tekstów bierze się z tego, że nie mam zamiaru dopasowywać się po to, żeby było wygodnie i poprawnie. Ja chcę być sobą, wyglądać jak chcę, i mówić co chcę.
Przez cały okres dorastania próbowali mnie zmienić, ale nigdy na to nie pozwalałam, bo nikt oprócz mnie samej nie będzie wpływał na moją ekspresję. Tego samego zresztą chcę dla innych i próbuję obudzić w nich odwagę do stawiania się takim zachowaniom.
Mieliście już okazję wystąpić kilkukrotnie w jednym z płockich klubów. Czy były to Wasze pierwsze doświadczenia sceniczne? Jakie towarzyszyły Wam emocje? Był stres?
Wiktoria: Dla wszystkich oprócz mnie był to pierwszy występ na scenie. Stres był minimalny, za to byliśmy bardzo podekscytowani występem przed tak dużą grupą ludzi (dużą dla nas).
Wasze próby odbywają się w Młodzieżowym Domu Kultury w Płocku. Czy oprócz Was działają tam jeszcze jakieś ciekawe zespoły, które moglibyście polecić?
Wiktor: Na razie nie, ale wspieramy młodych którzy chcą rozwijać się muzycznie i osiągnąć coś więcej w tym kierunku. Przede wszystkim trzymamy kciuki za zespół „Repercussion”, bo mają naprawdę solidny skład i wierzymy że wyjdzie z tego coś super
Jesteście bardzo młodymi ludźmi i wkrótce skończycie szkoły średnie. Jak widzicie swoją przyszłość — czy planujecie zostać w Płocku? Czy wiążecie ją z tym miastem i dalszym rozwojem Rustborne?
Kuba: Z całego składu jestem najbliżej zakończenia szkoły i stoję przed wyborem zostania w Płocku i wyjechania na studia. Jednak jako że zespół jest częścią mojego życia, to zdecydowałem zostać na miejscu i poświęcać mu czas.
Często występujecie na koncertach o charakterze punkowym jako support przed bardziej doświadczonymi zespołami. Czy utożsamiacie się z wartościami tej sceny? Jeśli tak — co najbardziej Was w niej przyciąga?
Wiktor: Jak najbardziej. Pomimo tego jak odstępujemy muzycznie od zespołów z którymi występujemy to bardzo utożsamiamy się z wartościami sceny punkowej.
Sami wyznajemy ta niezależność od systemów rządzących i wolność, którą przede wszystkim punk się cechuje, a którą tak bardzo dzisiaj próbują nam zabierać.

Czy śledzicie zespoły działające w Płocku? Które z nich są Wam szczególnie bliskie?
Wiktoria: Śledzimy poczynania młodych płockich zespołów, a najbardziej z nich urzekło nas wcześniej wspomniane Reperccusion. Słyszeliśmy już kilka nagrań z ich prób i sądzimy, że są naprawdę warci śledzenia. Sami z niecierpliwością czekamy na jakieś kawałki od nich.
Czy macie swoją ulubioną płytę nagraną przez płocki zespół?
Kuba: Już zaraz matury, więc Farbeni i ich „Pozytywka” z kawałkami „Matura 2000” z bonus tracku i „Spodnie z GS-u”.
Jakie są Wasze plany jako Rustborne na najbliższą przyszłość?
Wiktor: Planujemy grać w coraz to większych miastach, w końcu wydać tą wyczekiwaną przez wszystkich EPkę, pisać coraz to lepszy materiał i cały czas czerpać z tego wszystkiego taką samą satysfakcję jak dotąd.
Dodaj komentarz